Usiadła przy stoliku w umówionym miejscu i spokojnie czekała. Rozglądała się na boki i sprawdzała co chwilę godzinę na telefonie.
Nagle niepostrzeżenie wyrósł przed nią wysoki przystojny chłopak, o czarnych włosach i ciemnej karnacji.
-Hej, Hope?
-Mhm, a ty jesteś..?
-Calum, Luke musiał coś załatwić, ale za jakieś 20 minut do nas dołączy.
-Ok, siadaj. Zamawiamy, czy tak na sucho?
-To ja zawołam kelnera-powiedział uśmiechając się serdecznie.
Ona mu się w tym czasie uważnie przyjrzała i zdecydowała, co zamówi.
Wkrótce przyszedł do nich kelner i przyjął podobne do siebie zamówienia.
-Ile ty masz właściwie lat? Wyglądasz na 93 rocznik.
-Oj, nie trafiłaś. Jestem z 96, 18 w styczniu stuknęła.
-Młodziak, a takiej pracy się podejmuje? Haha desperat?
-Nazwałbym się raczej poszukiwaczem zysków, łatwych zysków.
-Trzeba było burdel otworzyć, bo ze mną nie będzie tak łatwo jak ci się wydaje.
-Nie wierzę, że udawanie twojego chłopaka będzie aż tak trudne, jesteś zołzą czy co?
-Ha ha, nie, znaczy nie wiem, ale w każdym razie ja stawiam wyraźne wymagania.
-A dokładniej? O są nasze naleśniki!
-A dokładniej, to po pierwsze - udajemy tylko przed moimi znajomymi, których myślę, że jeszcze dziś poznasz. Po drugie - dokładnie zapamiętujesz to, ze to tylko praca.
-Boję się, ze to ty o tym zapomnisz, choć chyba bym nie narzekał-wtrącił brunet oblizując wargi ze swoim cwaniackim wzrokiem.
-Po trzecie-wydało się, że wcale nie zauważyła tego, co przed chwilą zrobił jej przyszły udawany chłopak-nie życzę sobie takich tekstów jaki przed sekunda wtrąciłeś. Po czwarte - masz udawać najlepiej jak potrafisz, nie na odpierdol się. Reszta punktów wyjdzie w praniu. Ogarniasz, czy powtórzyć jeszcze raz?
-Dotarło kierowniczko, dotarło. Czy mi się wydaje czy twój braciszek tu idzie?
-Jestem! Zamówiliście dla mnie naleśniki?-spytał ochoczo blondyn z przekłutą wargą.
-Emm jasne! Niestety Calum je zjadł, bo myślał, że nie przyjdziesz!
-Nie zamówiliście ich, co nie?
-Siadaj i nie marudź. Możesz zjeść Caluma ja chcesz.
-Czy ja tu mam coś do gadania?-odezwał się nagle szatyn.
-Nie wydaje mi się-odpowiedziała Hope z Lukiem jednocześnie.
Po tym jak to jednak Hope podzieliła się z bratem swoimi naleśnikami, postanowiła zaprowadzić ich do miejsca, w które ją, po nie kąt, uprowadzono.
-Więc mówisz, że tak nagle, po prostu obudziłaś się w tamtym dziwnym miejscu?-nie dowierzał blondyn.
-No tak, powtarzam przecież już trzeci raz. No i, co prawda kazali nam nikomu nic nie mówić, ale biorąc pod uwagę to, że ty jesteś moim bratem, a ty udawanym chłopakiem, to chyba mogę wam powiedzieć. A jak nie, to w sumie yolo haha.
-Ale z ciebie ryzykantka haha adrenalina ci podskoczyła?-dodał ciemnowłosy.
-Tak tak oczywiście hah.
-Ej jak mam do ciebie mówić?
-Na początek po imieniu no nie, potem sam coś wymyślisz.
-Jak bardzo zakochanego mam udawać?
-W miarę bardzo, ale nie psychopatycznie.
-Nie mniej, nie więcej, tylko dokładnie tyle?
-Mhm mhm. Jesteśmy na miejscu.
-Wiesz co, ja ci powiem, ze ty tak narzekasz, a to całkiem niezła chata.
-Ta, niestety załoga niszczy cały urok.
Hope, Calum i Luke weszli do środka trzaskając niechcący za sobą drzwiami.
-Ups przeciąg-powiedział Luke, który wszedł ostatni i doprowadził do trzaśnięcia drzwi.
-Nie przejmuj się. A ty zacznij być moim chłopakiem, jasne?
-Ma się rozumieć pani kierowniczko.-odpowiedział jej rozbawiony Calum.
-I skończ z tą panią kierowniczką.
-Psujesz mi całą zabawę, wiesz?
-Wiem haha.
Poszli do głównej sali, w której siedział Dylan i Natalie, którzy rozmawiali oraz Louis, Zayn i Niall, którzy zajęci byli telewizją. Liam krzątał się po kuchni przeszukując szafki i lodówkę.
-Hej, poznajcie chłopaków. Ten blondyn to Luke, mój brat, a ten obok niego to
-Jestem Calum-przywitał się przerywając jej brunet.
-Po cholerę ich przyprowadziłaś, wiesz jakie problemy na siebie i ich sprowadzisz?-odezwał się Dylan.
-Kim jest w ogóle Calum?
-Ja i Hope-odezwał się znowu Hood-spotykamy się od jakiegoś tygodnia.
Horan parskną śmiechem, a Hope skierowała na niego swój zabójczy, lekko przymróżony wzrok. Jednak nawet on nie pomógł, gdyż Horan nadal się śmiał.
-Co cię tak śmieszy Niall?-zapytała ze złością w głosie Knightsdale łapiąc jednocześnie dłoń bruneta po jej prawej.
-Czemu przedstawiasz nam swojego szanownego chłopaka dopiero teraz? Akurat kilka dni po naszym zakładzie?-zapytał się blondyn o mało co nie wybuchając śmiechem ponownie.
-Pomyślałam po prostu-i w tym ułamku sekundy w jej głowie pojawiła się idealna wymówka-że w ten sposób udowodnię ci moją wygraną z góry.
Blondyn już nie wytrzymał i zaczął się śmiać na nowo.
-O co chodzi, bo ja nie w temacie-odezwała się Natalie.
-Ugh nieważne. Luke siadaj tam z chłopakami zapoznajcie się, tylko uważaj żeby ta nieopanowana małpa, która uciekła z pobliskiego zoo cie nie opluła.-następnie odwróciła twarz ku Calumowi-skarbie chodź do kuchni.
-SKARBIE HAHAHAHAHAHAAHHAHAHAHAHAHHA-wykrzyknął Horan doprowadzając Hope do szczytów wściekłości.
-Urwę mu głowę jak mnie nie przytrzymasz-szepnęła do swojego "skarba".
Poszli do Liama, do kuchni i usiedli na barowych krzesełkach stojących przy blacie, który oddzielał kuchnię od głównego pokoju.
-Spokojnie, z czasem się przekona-odezwał się szeptem Calum.
-Już ja o to zadbam.
-Woo!
-Oh zamknij się-powiedziała zła Hope, po czym zorientowała sie, ze musi udawać i dodała milutkie-hahha.
-O czym tak szepczecie?-zainteresował sie Liam.
-O niczym ważnym. Tak w ogóle to Calum jestem-odparł serdecznie podając Wysokiemu chłopakowi dłoń.
-Liam, miło mi.-Odrzekł podając mu dłoń.-Spotykasz się z Hope?
-Tak hah.
-To powodzenia, bo ona bywa nieznośna.
-Dzięki za radę, ale już to wiem.-odpowiedział Calum, a następnie zaśmiał się tak, jak to śmieją sie zakochani z siebie nawzajem.
Hope go trochę przedrzeźniała. Calum kątem oka zauważył przyglądającego im się Niala, więc spontanicznie ją pocałował. Na początku była zdziwiona, ale szybko zorientowała się, czym ten pocałunek był spowodowany, więc go odwzajemniła.
Horan natychmiastowo odwrócił głowę w stronę tv.
Gdy w końcu oderwała się od chłopaka pokiwała mu tylko palcem przed nosem, a ten się zaśmiał.
Nagle usłyszała znajomy jej głos.
-CO MAJĄ DO JASNEJ CHOLERY ZNACZYĆ TE DWA MAŁOLATY TUTAJ!-Tak, to był Richard.-PRZECIEŻ MÓWIŁEM WAM , ZE NIKOGO MACIE SOBIE TU NIE SPROWADZAĆ! CZYI TO ZNAJOMI?
-Moi-odezwała się z uśmiechem Hope, o dziwo bardzo spokojna.-Ten blondyn to mój brat, a ten tu o, to mój chłopak. Problem?
Richard wyglądał jakby głowa miała mu wybuchnąć i odlecieć niczym pęknięty balon. Tak, był bardzo zły.
-Niee-sarkastycznie miły głos Richarda można było wyczuć na kilometr-ależ skąd, może chcą zostać na noc? Choć wiesz co, mam lepszy pomysł. Skoro już zapewne wszystko wiedza, bo im powiedziałaś, to mam propozycję nie do odrzucenia. Mamy w tym domu wolne trzy miejsca, niech ogarną sobie jeszcze jednego kolegę i dołączymy ich do was. Mogą być nawet dwoje, bo skoro ty z tym Azjatą chodzisz, to starczy wam jedna sypialnia.
Niall znowu parsknął śmiechem, Hope się zmieszała, a Calu zdenerwował.
-Nie. Jestem. Azjatą. Jasne?!
-Nie ważne, czymkolwiek jesteś razem z tym jasnym orangutanem, znanym jako brat twojej dziewczyny, macie ogarnąć jeszcze dwóch kolesi, albo kogokolwiek i w ciągu tygodnia sprowadzić się tutaj, albo my użyjemy siły. Jasne?
-Ostrzegałem-odezwał się potulnie Dylan uśmiechając się szeroko.
___________________________________________________________________
Tak wiem, ze krótki
TAK NATALIA WIEM, ZE POMINĘŁAM TEN OBIECANY MOMENCIK, ALE POCZEKASZ SOBIE :*************************** (sarkasrtyczne pocałunki ♥)
Tak wiem, że o niczym haha
Tak wiem, że nie najlepszy
Ale jak to mówią
Prawdziwe dobro przychodzi dużymi krokami i bardzo powoli hehe
A tak serio to chciałam po prostu dodać rozdział dla Was już dziś i się nie wyrobiłam czasowo
5.=5 kom.
Ily x
świetny zjhbjkdf czekam zniecierpliwiona na następny rozdział ^^
OdpowiedzUsuńSuper rozdział , ale NIE NAPISAŁAŚ NAJWAŻNIEJSZEGO , a ja tak na to czekałam poczekaj poczekaj tylko przyjedziesz :)
OdpowiedzUsuńNiesamowite jak Niall ją kocha oooooooooo <3
OdpowiedzUsuńNAPISZ TO NAJWAŻNIEJSZE !!!!!!!!!!!!!!!! NIALL+HOPE=<3
OdpowiedzUsuńNiall + Hope = LOVE FOREVER <3
OdpowiedzUsuń