W szpitalu stwierdzili, że Hope zemdlała z powodu wycieńzenia fizycznego i psychicznego. Podczas badań zauważyli u niej duże odwodnienie spowodowane najprawdopodobniej wymuszonymi wymiotami. Gdy następnego dnia jej niedoszły mąż przyszedł ją odebrać ze szpitala czekało tam na niego już 3 funkcjonariuszy policji, którzy aresztowali go za usiłowanie zabicia kobiety. Rzucał się i krzyczał. Groził Hope, że ją zabije. Krzyczał, że zostawił po sobie w niej groźną pamiątkę, która może zabić ją za niego. Lekarze zastanawiali się o czym on mówił, ponieważ Hope nie była w ciąży. Ona wiedziała o czym on mówił. Dobrze wiedziała, co miał na myśli.
Hope ze szpitala odebrała Natalie. Zawiozła ją do siebie do domu, po czym poszła po jej rzeczy do domu, w którym mieszkała z Lukiem.
Ich mieszkanie nie miało typowego.przedpokoju. Wchodziło się od razu do salonu połączonego z kuchnią.
Gdy tylko przeszła próg poczuła mocny zapach alkoholu zmieszany z narkotykami i niedopalonymi petami. Na ścianach gdzie niegdzie widać było ślady po krwi. Wszędzie było pełno potłuczonego szkła. Stół, blaty i barki były pozastawiane brudnymi naczyniami. Śmieci nie leżały nawet w koszu. Wysypywały się z niego. Obrazy były albo poniszczone, albo przekrzywione, albo leżały na ziemi. Okna były pozasłaniane.
Przeżyła szok.
Przeszła kawałek ostrożnie potrącając opakowanie leków. Podniosła je.
-Usypiał ją?!
Schowała proszki do torby i poszła dalej.
Otworzyła drzwi jej pokoju. Mocno pachniało w nim wódką i spirytusem.
Jej łóżko było w większości pokrwawione. Podobnie ściany.
-Wykorzystywał jej pokój jako salę tortur dla niej...
Na stoliku przy łóżku leżał talerz z nietkniętym jedzeniem, a obok niego szklanka wody. W rogu stolika stały dwa opakowania tabletek. Jedne nasenne, a drugie antydepresanty. Na ziemi leżał pas, sznur, jakieś kable. Na szafce nocnej obok rozbitej lampki leżały kawałki zbitego lustra, żyletki i butelka z alkoholem.
Na ścianie wisiało ich wspólne zdjęcie z początku znajomości. Kiedy Luke się nad nią nie wyżywał, a Hope była zdrowa i szczęśliwa. Wisiał krzywo i w jednym miejscu był przebity.
Drzwi od jej łazienki były otwarte. Nie wiedziała czego ma się spodziewać.
Jednak to miejsce wydawało się nieprawdopodobnie czyste. Dziwne, że oszczędził akurat łazienkę.
Natalie była po prostu przerażona tym, co się u nich w domu działo.
Wiedziała, że jest źle, ale nie wiedziała, że aż tak.
Spakowała rzeczy Hope i jak najszybciej wyszła stamtąd.
Wciąż w szoku wróciła do domu. Chciała porozmawiać z jej przyjaciółką o tym, co się u niej tam działo i dlaczego nigdy nie dała po sobie poznać, że jest aż tak źle, ale zastała ją śpiącą.
Po południu przyszli jej współlokatorzy. Od razu o nią wypytali.
Hope nadal spała w salonie.
Obudziła się na wieczór. Wśród wszystkich. Oglądali jakiś film.
-Dzień dobry-powiedziała na wpół zaspanym głosem.
Od razu odpowiedzieli entuzjazmem.
Następnego dnia podczas gdy oni poszli coś załatwić, Hope została pod opieką Niall'a.
-Hej.
-Cze, chcesz coś?
-Ta, zrobił byś mi jakieś zjadliwe śniadanie, co?
-Jasne-powiedział odwracając się w stronę lodówki.-A teraz przyznaj, jak bardzo tęskniłaś za mną?
Parsknęła śmiechem zasłaniając usta dłonią.
-To, że ty umierałeś z tęsknoty do mnie, nie znaczy, że ja musiałam umierać z tęsknoty do ciebie.
-Kogo ty próbujesz oszukać? Za taką buźką nie da się nie tęsknić.
-Nieprawdopodobne, a jednak-spytała idąc do salonu i włączając telewizor.
-Haha dobra skończ z żartami i przyznaj, że odliczałaś godziny do spotkania ze mną-mówiąc to przyniósł jej kanapki z jakimś czekoladowym kremem i usiadł obok.
-Tak bardzo tęskniłam, że odliczając godziny usnęłam haha. Proszę cie, prędzej bym zatęskniła za szpitalnym jedzeniem niż za tobą. To nie moja wina, że to za mną się tęskni, a ja nie tęsknię.
-Haha słucham? Coś ci się pomyliło koleżanko, to pewnie przez to, że ci tak na mnie zależy wszytko ci się pokręciło.
-Wiesz, robić takie proste rzeczy typu kanapki to umiesz, ale widzę, że kłamanie, zmyślanie i ripostowanie ci nie wychodzi. Jak się nauczysz to mnie zawołaj, boję się tylko, że nie dożyję tego momentu.
-Za to ty się całkiem nieźle starasz ukryć te ogromne uczucia do mnie.
-Błagam przestań, bo zwymiotuję.
Przedrzeźnił ją i powiedział wyciągając do niej dłoń:
-Dobra, to zakładzik może? Zakładam się z tobą, że to ty za mną cholernie tęskniłaś i udowodnię ci to.
-A ja ci mówię, że to ty za mną szalejesz i również ci to udowonie-odparła podając mu rękę.-No dobra, ale kto przetnie i o co się zakładamy?
-Hm wygrany będzie miał satysfakcję, to chyba dużo.
-Nie dla mnie, hmm. Przegrany, czyli ty, będzie wykonywał moje polecenia przez okrągły miesiąc.
-Niech będzie, choć nie nazywam się przegranym. Powiedział bym raczej, że pomyliłaś osoby.
-Pf, ty i twoje ego.
-Przyganiał kocioł garnkowi?
-Ha ha, próbuj dalej ciołku. Dobra nikt nie będzie przerywał, pieprzyć to, zakład i tak jest ważny bezterminowo.
-Powodzenia.
-Tobie się przyda bardziej-powiedziała wstając i odnosząc talerz do zmywarki.-Wrócili-dodała wychodząc na zewnątrz.
Przywitali się z nią i poszli do środka.
Wykręciła czyjś numer w telefonie.
-Hemmo? Hej młody, słuchaj jest sprawa...
Hope ze szpitala odebrała Natalie. Zawiozła ją do siebie do domu, po czym poszła po jej rzeczy do domu, w którym mieszkała z Lukiem.
Ich mieszkanie nie miało typowego.przedpokoju. Wchodziło się od razu do salonu połączonego z kuchnią.
Gdy tylko przeszła próg poczuła mocny zapach alkoholu zmieszany z narkotykami i niedopalonymi petami. Na ścianach gdzie niegdzie widać było ślady po krwi. Wszędzie było pełno potłuczonego szkła. Stół, blaty i barki były pozastawiane brudnymi naczyniami. Śmieci nie leżały nawet w koszu. Wysypywały się z niego. Obrazy były albo poniszczone, albo przekrzywione, albo leżały na ziemi. Okna były pozasłaniane.
Przeżyła szok.
Przeszła kawałek ostrożnie potrącając opakowanie leków. Podniosła je.
-Usypiał ją?!
Schowała proszki do torby i poszła dalej.
Otworzyła drzwi jej pokoju. Mocno pachniało w nim wódką i spirytusem.
Jej łóżko było w większości pokrwawione. Podobnie ściany.
-Wykorzystywał jej pokój jako salę tortur dla niej...
Na stoliku przy łóżku leżał talerz z nietkniętym jedzeniem, a obok niego szklanka wody. W rogu stolika stały dwa opakowania tabletek. Jedne nasenne, a drugie antydepresanty. Na ziemi leżał pas, sznur, jakieś kable. Na szafce nocnej obok rozbitej lampki leżały kawałki zbitego lustra, żyletki i butelka z alkoholem.
Na ścianie wisiało ich wspólne zdjęcie z początku znajomości. Kiedy Luke się nad nią nie wyżywał, a Hope była zdrowa i szczęśliwa. Wisiał krzywo i w jednym miejscu był przebity.
Drzwi od jej łazienki były otwarte. Nie wiedziała czego ma się spodziewać.
Jednak to miejsce wydawało się nieprawdopodobnie czyste. Dziwne, że oszczędził akurat łazienkę.
Natalie była po prostu przerażona tym, co się u nich w domu działo.
Wiedziała, że jest źle, ale nie wiedziała, że aż tak.
Spakowała rzeczy Hope i jak najszybciej wyszła stamtąd.
Wciąż w szoku wróciła do domu. Chciała porozmawiać z jej przyjaciółką o tym, co się u niej tam działo i dlaczego nigdy nie dała po sobie poznać, że jest aż tak źle, ale zastała ją śpiącą.
Po południu przyszli jej współlokatorzy. Od razu o nią wypytali.
Hope nadal spała w salonie.
Obudziła się na wieczór. Wśród wszystkich. Oglądali jakiś film.
-Dzień dobry-powiedziała na wpół zaspanym głosem.
Od razu odpowiedzieli entuzjazmem.
Następnego dnia podczas gdy oni poszli coś załatwić, Hope została pod opieką Niall'a.
-Hej.
-Cze, chcesz coś?
-Ta, zrobił byś mi jakieś zjadliwe śniadanie, co?
-Jasne-powiedział odwracając się w stronę lodówki.-A teraz przyznaj, jak bardzo tęskniłaś za mną?
Parsknęła śmiechem zasłaniając usta dłonią.
-To, że ty umierałeś z tęsknoty do mnie, nie znaczy, że ja musiałam umierać z tęsknoty do ciebie.
-Kogo ty próbujesz oszukać? Za taką buźką nie da się nie tęsknić.
-Nieprawdopodobne, a jednak-spytała idąc do salonu i włączając telewizor.
-Haha dobra skończ z żartami i przyznaj, że odliczałaś godziny do spotkania ze mną-mówiąc to przyniósł jej kanapki z jakimś czekoladowym kremem i usiadł obok.
-Tak bardzo tęskniłam, że odliczając godziny usnęłam haha. Proszę cie, prędzej bym zatęskniła za szpitalnym jedzeniem niż za tobą. To nie moja wina, że to za mną się tęskni, a ja nie tęsknię.
-Haha słucham? Coś ci się pomyliło koleżanko, to pewnie przez to, że ci tak na mnie zależy wszytko ci się pokręciło.
-Wiesz, robić takie proste rzeczy typu kanapki to umiesz, ale widzę, że kłamanie, zmyślanie i ripostowanie ci nie wychodzi. Jak się nauczysz to mnie zawołaj, boję się tylko, że nie dożyję tego momentu.
-Za to ty się całkiem nieźle starasz ukryć te ogromne uczucia do mnie.
-Błagam przestań, bo zwymiotuję.
Przedrzeźnił ją i powiedział wyciągając do niej dłoń:
-Dobra, to zakładzik może? Zakładam się z tobą, że to ty za mną cholernie tęskniłaś i udowodnię ci to.
-A ja ci mówię, że to ty za mną szalejesz i również ci to udowonie-odparła podając mu rękę.-No dobra, ale kto przetnie i o co się zakładamy?
-Hm wygrany będzie miał satysfakcję, to chyba dużo.
-Nie dla mnie, hmm. Przegrany, czyli ty, będzie wykonywał moje polecenia przez okrągły miesiąc.
-Niech będzie, choć nie nazywam się przegranym. Powiedział bym raczej, że pomyliłaś osoby.
-Pf, ty i twoje ego.
-Przyganiał kocioł garnkowi?
-Ha ha, próbuj dalej ciołku. Dobra nikt nie będzie przerywał, pieprzyć to, zakład i tak jest ważny bezterminowo.
-Powodzenia.
-Tobie się przyda bardziej-powiedziała wstając i odnosząc talerz do zmywarki.-Wrócili-dodała wychodząc na zewnątrz.
Przywitali się z nią i poszli do środka.
Wykręciła czyjś numer w telefonie.
-Hemmo? Hej młody, słuchaj jest sprawa...
DAWAJ
OdpowiedzUsuńDALEJ
JUUUUUUŻ
HM? :)
NO PROSZĘ
DODAJ
BO NIE WYTRZYMAM
I KTO TO JEST HEMMO, OTO JEST PYTANIE.
NO...
LICZĘ DO TRZECH
JEDEN
DWA
TRZY
GDZIE MÓJ ROZDZIAŁ!?
ok, nie umiem pisać komentarzy, więc wiedz, że chcę kolejny rozdział teraz hihi
pozdrawiam xoxo
@ignorance__xx
Świetne. Hemmo to Cal albo Luke.
OdpowiedzUsuńCzekam na następny